Układ nerwowy - centrum dowodzenia

Długo myślałam nad tym, co wam tutaj przedstawić, aby zgrało się to w jedną spojną całość. Moje życiowe doświadczenia, przemyślenia, to gdzie jestem i dzięki komu tu jestem, utwierdziło mnie w przekonaniu, żeby tym wszystkim się po prostu podzielić. W dzisiejszych czasach gdzie życzliwość, szacunek czy solidarność przestały być czymś normalnym a zeszły do głębokiego podziemia, chcę, aby każdy kto przeczyta ten tekst pomyślał: "Potrzebuję pomocy w tym wszystkim". 

Tymczasem przejdźmy do rzeczy:

Zdrowie kobiety nie istnieje w próżni. Nie jest wyłącznie wynikiem badań czy napięcia mięśni ani parametrów funkcjonalnych. Jest osadzone w naszej codzienności, w relacjach, w rodzinie, w sposobie w jaki żyjemy i jak traktujemy samego siebie.

W trzecim tygodniu lutego chcę zatrzymać się przy czymś, co w gabinecie fizjoterapii wyraźnie wybrzmiewa - ciało reaguje.

Jako fizjoterapeutka uroginekologiczna widzę, jak silnie emocje i napięcia relacyjne zapisują się w ciele człowieka. Ciągły, przewlekły stres, brak wsparcia, trudności komunikacyjne czy przeciążenie obowiązkami mogą objawiać się jako:

  • wzmożone napięcie mięśni dna miednicy,
  • bóle kręgosłupa,
  • dolegliwości w obrębie podbrzusza,
  • dolegliwości ze strony układu pokarmowego,
  • migreny,
  • zaburzenia snu, koncentracji i przewlekłe zmęczenie.

Układ nerwowy nie rozróżnia „problemów rodzinnych” od „problemów zdrowotnych”. Dla niego liczy się poziom bezpieczeństwa. Jeśli kobieta funkcjonuje w ciągłym napięciu, ciało przechodzi w tryb czuwania a w tym trybie regeneracja jest ograniczona.

Dlatego fizjoterapia nie jest tylko pracą z mięśniami czy stawami, jest pracą z całym systemem na relacje.

"Ciało jako barometr relacji"

Ciało kobiety jest niezwykle czułym systemem. Reaguje ono nie tylko na ruch, obciążenie czy uraz, ale także na jakość relacji, poziomu bezpieczeństwa emocjonalnego i codziennego napięcia. Relacje czy to partnerskie, rodzinne czy zawodowe będą zawsze wpływały na funkcjonowanie układu nerwowego. A to właśnie układ nerwowy steruje napięciem mięśniowym, oddychaniem, pracą dna miednicy i procesami regeneracyjnymi w całym organiźmie.

Każda relacja, w której funkcjonujemy, wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa. Jeśli my, jako kobiety czujemy się wspierane, wysłuchane i szanowane to nasz układ nerwowy przechodzi w tryb regulacji i regeneracji. Jeśli jednak w naszym życiu doświadczamy przewlekłego konfliktu, napięcia komunikacyjnego, przeciążenia codziennymi obowiązkami, braku wsparcia, poczucia samotności w relacji to nasz organizm może wejść w tryb przetrwania.

W trybie przetrwania:

  • oddech staje się płytszy,
  • mięśnie (szczególnie w obrębie barków, przepony i dna miednicy) wzmagają napięcie,
  • ciało przygotowuje się do „walki lub ucieczki”,
  • procesy regeneracyjne są ograniczone.

Jeśli ten stan trwa długo, to napięcie przestaje być reakcją chwilową i staje się normą.

Dno miednicy jako obszar zapisu emocji

W fizjoterapii uroginekologicznej szczególnie wyraźnie widać związek relacji z ciałem. Mięśnie dna miednicy reagują na poczucie zagrożenia, wstyd, tłumione emocje, brak granic, chroniczne napięcie

Jeżeli kobieta nie czuje się bezpieczna emocjonalnie, dno miednicy może utrzymywać podwyższone napięcie jako formę ochrony. To nie jest tylko „problem mięśnia”, to reakcja systemowa.

Przeciążenie rolami a napięcie somatyczne

Teraz najważniejsze. Wiele kobiet łączy w swoim życiu wiele ról: partnerki, matki, specjalistki, organizatorki życia rodzinnego. Jeśli zaczyna ci brakować przestrzeni na regenerację, zaczyna pojawiać się chroniczne zmęczenie,bóle głowy i karku, napięcia w obrębie przepony, zaburzenia snu, obniżona odporność. Przepona i dno miednicy funkcjonują w ścisłej współpracy. Jeśli oddech jest skrócony i napięty to dno miednicy również traci zdolność do pełnej regulacji. Relacje, w których kobieta czuje się „ciągle odpowiedzialna”, bardzo często manifestują się właśnie w tym obszarze ciała.

Regeneracja wymaga poczucia bezpieczeństwa. Nasz organizm nie odpoczywa w stanie ciągłego zagrożenia, nawet jeśli to zagrożenie jest subtelne i emocjonalne.

Bezpieczna relacja:

  • obniża poziom kortyzolu,
  • poprawia jakość snu,
  • reguluje napięcie mięśniowe,
  • wspiera procesy naprawcze organizmu.

Relacja oparta na napięciu:

  • utrzymuje organizm w gotowości,
  • utrudnia gojenie,
  • zwiększa podatność na dolegliwości bólowe.

"Ciało nie ocenia relacji. Ono na nie reaguje."

Fizjoterapia jako element regulacji

W tym miejscu fizjoterapia staje się czymś więcej niż terapią objawu. Praca z oddechem, świadomością naszego ciała ciała, mobilizacją tkanek, regulacją napięcia w obrębie miednicy i przepony, może wspierać powrót do równowagi autonomicznej. Czasem to pierwszy moment, w którym kobieta doświadcza głębokiego rozluźnienia, bezpiecznego dotyku terapeutycznego, uważności skierowanej po prostu na siebie. To doświadczenie może być początkiem zmiany, zmiany również w relacjach.

Gdy twoje ciało wychodzi z trybu przetrwania, pojawia się większa klarowność, większa sprawczość i większa gotowość do stawiania granic.

Pytania, które warto sobie zadać:

W tym miejscu chcę zachęcić cię do tego, abyś w kontekście „ciała jako barometru relacji” zatrzymała się, dokonała analizy, refleksji:

  • Czy moje ciało częściej jest napięte czy rozluźnione?
  • Czy potrafię swobodnie oddychać w obecności najbliższych?
  • Czy czuję się bezpieczna w mojej relacji?
  • Czy mam przestrzeń na odpoczynek bez poczucia winy?
  • Czy moje ciało reaguje bólem w okresach większego napięcia emocjonalnego?

Często odpowiedzi pojawiają się szybciej w ciele niż w myślach. Ciało kobiety jest niezwykle inteligentne. Zanim pojawią się słowa, zanim pojawi się decyzja o zmianie to ciało już sygnalizuje, że coś wymaga uwagi.

Fizjoterapia, szczególnie w obszarze uroginekologii, czy fizjoterapii ogólnoustrojowej daje przestrzeń do rozpoznania tych sygnałów, regulacji napięcia, przywrócenia równowagi, odbudowy relacji z własnym ciałem.

Pamiętaj, że zdrowa relacja z ciałem to pierwszy krok do zdrowych relacji z innymi.

Osobiście jako kobieta przez lata pracy z kobietami nauczyłam się jednego, ciało nigdy nie kłamie.

W gabinecie fizjoterapii często słyszę:

„Wszystko jest w porządku.” „Ja sobie radzę.” „Nie chcę przesadzać.”

A chwilę później ciało pokazuje coś zupełnie innego. Zatrzymany oddech, nadmierne napięcie w obrębie miednicy, brak możliwości pełnego rozluźnienia. I wiesz co, bardzo często za tym napięciem stoi nie uraz, nie operacja, nie poród ale przeciążenie emocjonalne. Samotność w odpowiedzialności. Trudne rozmowy, które nigdy się nie odbyły. Granice, które nigdy nie zostały postawione.

Jako kobieta, żona, mama, która pracuje na wielu frontach, prowadząc firmę, fundację, doskonale wiem, jak łatwo wejść w tryb „dam radę”. Łączyć role. Być silną. Nie prosić o pomoc. Funkcjonować tak długo, aż ciało zacznie mówić głośniej. Z czasem zrozumiałam, że napięcie w ciele bardzo często nie jest problemem, jest swego rodzaju informacją.

Oj, ile razy już usłyszałam: "Co ty wiesz, pracujesz sama u siebie, nie dotyczą cię pewne rzeczy, tematy jak w normalnej pracy". Owszem, zgodzę się z tym, w tym momencie to ja wybieram sobie ludzi do współpracy, aby czuć się komfortowo, ale uwierz, nie zawsze tak było. Na to wszystko zapracowałam, zapracowaliśmy sobie razem z mężem sami. Zakładając firmę, ryzykując wiele razy, gdy w naszym życiu były momenty bardzo słabe i nikt o tych momentach nie wiedział. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w większości ludzie widzą, że nic nie robisz bo masz przecież firmę i  skarbonka sama napełnia się złotem. Uwierz, to tak nie działa. Praca, praca i jeszcze raz praca. Wybory, które kształtują i pozwalają dalej rozwijać ci skrzydła. Działania ukierunkowane na nieustanny rozwój, to moje, nasze życiowe cele.

W tym wszystkim nigdy nie byłam sama, rodzina na którą mogłam liczyć w każdym momencie. Zapytasz a co w sytuacji gdy nie mam na kogo liczyć? Tutaj wyraźnie to zaznaczę terapia i znalezienie terapeuty, który umie słuchać i pomóc. A co jeśli nie stać mnie na terapię? Pamiętaj, są telefony wsparcia, nasza fundacja wspierania rodziny Aria, która stara się pomagać w trudnych chwilach.

W mojej pracy fizjoterapia nie jest tylko techniką. Jest spotkaniem, przestrzenią, w której kobieta może na chwilę przestać być „dla wszystkich”, a zacząć być „dla siebie”.

Czasem pierwszym krokiem do poprawy relacji z partnerem, dziećmi czy światem zewnętrznym jest poprawa relacji z własnym ciałem. Bo kiedy ciało przestaje żyć w ciągłym napięciu, pojawia się spokój a ze spokoju rodzi się klarowność. I właśnie dlatego tak głęboko wierzę, że praca z ciałem może zmieniać jakość życia całych rodzin.

Po prostu przez regulację. Przez świadomość. Przez odzyskiwanie wewnętrznego bezpieczeństwa. Rodzina jako przestrzeń wsparcia lub przeciążenia. Rodzina może być ogromnym zasobem. Może też niestety być miejscem, w którym kobieta przez lata uczy się ignorować własne potrzeby.

Wiele kobiet, które trafiają do mojego gabinetu, mówi:

  • „Nie mam czasu dla siebie.”
  • „Najpierw dzieci, potem dom, potem praca.”
  • „Odpocznę kiedyś.”

Tymczasem twoje ciało nie czeka. Ono reaguje tu i teraz, w tym momencie.

Fizjoterapia w tym kontekście staje się czymś więcej niż terapią. Staje się momentem zatrzymania. Czasem pierwszą przestrzenią, w której kobieta może powiedzieć:

  • „To też jest ważne. Ja też jestem ważna.”

W pracy z kobietami bardzo często podkreślam, że brak bólu to nie wszystko, prawidłowe napięcie mięśni to nie wszystko, nawet idealne wyniki badań to nie wszystko. Jakość życia to możliwość swobodnego ruchu, komfortu intymnego, spokojnego snu, bliskości bez napięcia, bycia obecną w relacjach bez wyczerpania.

Fizjoterapia uroginekologiczna i ogólnoustrojowa wspiera te obszary poprzez:

  • regulację napięć w obrębie miednicy i przepony,
  • poprawę świadomości ciała,
  • pracę z oddechem i stabilizacją,
  • edukację dotyczącą profilaktyki i ergonomii codziennych aktywności.

To realne narzędzia poprawy jakości życia, nie tylko „ćwiczenia”. Relacje zaczynają się od relacji z samą sobą. Nie możemy budować zdrowych relacji z innymi, jeśli nasze ciało funkcjonuje w chronicznym napięciu. Relacja z własnym ciałem jest fundamentem komunikacji, bliskości, macierzyństwa, partnerstwa.

Jeśli kobieta nie czuje swojego ciała, nie słyszy jego sygnałów i nie daje sobie prawa do regeneracji, prędzej czy później organizm upomni się o uwagę.

Dlatego w trzecim tygodniu lutego zachęcam do refleksji i zadania sobie pytań:

  • Czy moje ciało ma przestrzeń na odpoczynek?
  • Czy moje relacje mnie wzmacniają, czy wyczerpują?
  • Czy pozwalam sobie prosić o wsparcie?

To pytania, które mają realny wpływ na zdrowie, bo zdrowie kobiety to nie tylko brak bólu. To poczucie bezpieczeństwa w swoim ciele. To możliwość oddychania pełną piersią – w domu, w relacji, w codzienności. A kiedy kobieta odzyskuje kontakt ze swoim ciałem, zaczyna odzyskiwać siebie.

Relacje zaczynają się od relacji z samą sobą

Zanim kobieta zacznie naprawiać relacje z partnerem, dziećmi czy światem zewnętrznym, potrzebuje zatrzymać się przy tej najważniejszej relacji, z własnym ciałem i własnym wnętrzem. Dobrze, co dalej w takim razie?

Ważne, aby zrozumieć jedno bardzo ważne stwierdzenie: "Jakość relacji, które tworzymy, jest odbiciem tego, jak traktujemy siebie."

Jeśli więc nie słyszę siebie to trudno mi usłyszeć innych. Znam wiele kobiet funkcjonuje w trybie zadaniowym. W swoim życiu są odpowiedzialne, zaangażowane, obecne dla wszystkich i bez jakichkolwiek ograniczeń.

Ale kiedy pytam w gabinecie fizjoterapii czy podczas luźnej rozmowy ze znajomą lub koleżanką:  „Czego Pani/czego ty teraz potrzebuje/potrzebujesz?” zapada cisza, która mówi bardzo dużo. Relacja z samą sobą zaczyna się od umiejętności rozpoznania własnych potrzeb, granic, które są bardzo ważne, zmęczenia i naszych emocji.

Jeśli przez lata uczymy się ignorować sygnały ciała, to nie oczekujemy, że za pomocą czarodziejskiej różdżki będziemy budować relacje oparte na autentyczności. Relacja bez kontaktu ze sobą często staje się relacją z obowiązku, nie z wyboru.

Ciało jako pierwszy nauczyciel naszych granic bardzo precyzyjnie pokazuje, gdzie przekraczamy swoje granice.

Objawia się to poprzez:

  • napięcie w barkach i szyi,
  • bóle głowy,
  • ucisk w klatce piersiowej,
  • napięcia dna miednicy,
  • przewlekłego zmęczenie.

Granice psychiczne i fizyczne są ze sobą powiązane. Jeżeli kobieta zgadza się na więcej, niż jest w stanie unieść, nie wyraża sprzeciwu, nie pozwala sobie na odpoczynek a ciało zaczyna „mówić” za nią. Relacja z samą sobą polega na tym, że uczymy się tych sygnałów słuchać zanim przerodzą się w dolegliwość.

Ok a co z bezpieczeństwem? 

Nie można budować zdrowych relacji z poziomu chronicznego napięcia. Jeśli organizm zaczyna funkcjonować w trybie przetrwania to automatycznie reagujemy szybciej irytacją. Od razu trudniej nam się komunikować spokojnie, trudniej przyjąć bliskość, trudniej zaufać.

Relacja z samą sobą to umiejętność regulowania swojego układu nerwowego.

To:

  • świadomy oddech,
  • chwila zatrzymania,
  • ruch, który rozluźnia,
  • decyzja o odpoczynku bez poczucia winy.

Zauważ, że kiedy twoje ciało czuje się bezpiecznie, relacje stają się spokojniejsze.

W pracy z pacjentami szczególnie widzę, jak bardzo relacja z własnym ciałem wpływa na relacje intymne.

Jeśli kobieta nie czuje swojego ciała, nie akceptuje go, traktuje je zadaniowo, to trudno jest jej doświadczać swobodnej bliskości.

Relacja z samą sobą to:

  • akceptacja zmian (ciąża, poród, wiek, różnego rodzaju problemy),
  • troska o zdrowie intymne,
  • świadome budowanie komfortu w ciele.

To nie jest egoizm. To fundament zdrowej bliskości.

Odzyskiwanie siebie a czasem relacja z samą sobą wymaga odbudowy. Po latach życia „dla innych”, po trudnych doświadczeniach, po okresie przeciążenia, proces nie jest spektakularny. Nie ma szybkiego efektu WOW! To wszystko zaczyna się od małych decyzji, małych kroków w kierunku zmiany.

Na przykład postanowię, że:

  • Dziś pójdę spać wcześniej.
  • Dziś powiem „nie”.
  • Dziś umówię się na masaż, do terapeuty, wyjdę z koleżanką, itp.
  • Dziś zrobię coś, co mnie wzmacnia.

Relacja z samą sobą nie buduje się w jednym momencie. Relacja buduje się w codzienności, w wyborach, momentach. W mojej pracy widzę wyraźnie, że kiedy kobieta zaczyna troszczyć się o siebie, automatycznie zmienia się jakość jej relacji z całym otoczeniem. Staje się ona spokojniejsza, bardziej klarowna, bardziej świadoma swoich granic.

Nie musi już krzyczeć ani zaciskać zębów. Nie musi udowadniać swojej siły, bo przecież prawdziwa siła kobiety zaczyna się w miejscu, w którym przestaje siebie ignorować.

Zauważ że relacje nie zaczynają się od rozmów z innymi. Zaczynają się od rozmowy, którą prowadzimy z własnym ciałem każdego dnia. Jeśli ta relacja jest pełna napięcia to napięcie pojawia się wszędzie. Jeśli kobieta jest pełna troski to troska zacznie promieniować dalej. W tym momencie powiem ci, że najważniejszą relacją w życiu kobiety jest ta, którą buduje ze sobą.

W linku przedstawiam ci specjalne ćwiczenia fizjoterapii służące głębokiej relaksacji autorstwa mojego męża Bartosza.

Pozwól, że w tym tygodniu zamiast checklisty, przekażę ci krótki cytat na obrazku, który będzie z tobą w każdym momencie.

Z poważaniem,

Aleksandra.🍑